Epilog: ???
Epilog: ??? Kiedy obudził się po kilku godzinach snu, w powietrzu znów unosił się cyjanowo-fioletowy pył. Miał tak dziwny zapach, że nie mógł go porównać do niczego, co kiedykolwiek wcześniej czuł. Taki słodki, a jednocześnie gorzki, ale przypominał mu trochę zapach gleby wulkanicznej. Coś na granicy miłego i okropnego zapachu, ale staje się znośny, gdy tylko się do niego przyzwyczaisz. Wstał z łóżka, odgarniając włosy do tyłu i podszedł do okna, przez które przenikało światło dwóch słońc, oświetlając szary pokój czerwienią i złotem; przed jego oczami ukazały się chmury gwiezdnego pyłu w tęczowych kolorach unoszące się na linii horyzontu, a przed nim szkarłatne pustkowia ryczące swą kamienną potęgą. Nigdy nie przestało go zadziwiać, jakie były piękne. Ale z każdym dniem, kiedy na nie patrzył, coraz bardziej tonął w myślach, a jego zielone oczy zachodziły łzami. To na pewno inny rodzaj piękna. I jest równie cudowny i zapierający dech w piersiach, po prostu kosmiczny, nie...